Wolontariusze szczecińskiego Caritasu zamiast wakacyjnego leniuchowania wybrali pomoc ludziom w dotkniętych powodzią okolicach Sandomierza.
Mówią, że nie boją się ciężkiej pracy. A będzie jej dużo.
– Do poziomu pierwszego piętra wszystko jest tam martwe. Nie tylko budynki, ale drzewa, krzewy. Wszystko jest pokryte mułem i błotem – mówi wicedyrektor Caritas Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej ks. Tomasz Kancelarczyk. Z darami zebranymi przez Caritas w Szczecinie był w okolicach Sandomierza po powodzi już dwukrotnie. Teraz zebrał 28 wolontariuszy: młodzież szkolną i studentów.
– Nie było łatwo. Mają zaplanowane wakacje. Ci, którzy zdecydowali się na wyjazd, to takie perełki.
W poniedziałek rano, zanim wsiedli do autokaru pod szczecińską katedrą, pożegnał ich arcybiskup szczecińsko-kamieński Andrzej Dzięga. – Nie jedzie cie zwiedzać Polski, ale z misją Caritas. Caritas to miłość. A Bóg jest miłością. Jedziecie z Bożą misją – mówił. – Zanieście tym ludziom swoją pomoc i pocieszenie. Trochę nadziei, że nie zostali sami sobie. Powiedzcie, żeby się nie załamywali, że dadzą radę. I, tak bardzo po prostu, pozdrówcie ich ode mnie (abp Dzięga, zanim przyszedł do Szczecina, był biskupem sandomierskim – przyp. red.).
Wolontariusze będą nocować w sandomierskim ośrodku Caritasu. – Śpiwory, spanie na podłodze – mówi ks. Kancelarczyk. – Stamtąd miejscowy Caritas będzie wysyłał nas tam, gdzie będziemy najbardziej potrzebni, do różnych wiosek w okolicy.
To na wsi jest najgorzej. Straż pożarna wypompowuje wodę, ale trzeba posprzątać to, co po niej pozostało. Mieszkania, garaże, piwnice wewnątrz i z zewnątrz oblepione jest mułem. Wolontariusze zabierają ze sobą myjki ciśnieniowe. Będą wybierali muł z budynków mieszkalnych i gospodarczych. I tak przez tydzień, aż do soboty, będą jeździć od wioski do wioski.
– Nie mogłam odmówić propozycji, którą dostałam mailem od księdza Tomasza – mówi Natalia Kruczek, trzecioklasistka z V LO w Szczecinie. – Mam wakacje, mogę odpoczywać, ale tam są ludzie, którzy naprawdę potrzebują naszej pomocy.
– Ludzie dziwią się, kiedy słyszą, że przyjeżdżamy ze Szczecina, bo nie mają pomocy od młodzieży ze swojego terenu. Są sami z nieszczęściem – podkreśla ks. Kancelarczyk.
Z wolontariuszami do Sandomierza pojadą także dary zebrane przez Caritas: środki czystości, śpiwory, poduszki.